Uwaga: DORADCA

Zadaniem doradcy kredytowego jest pomoc zwykłemu człowiekowi w wybraniu najlepszego kredytu wśród kilkudziesięciu różnych ofert. Rola to bardzo poważna, bowiem w wielu przypadkach decyzja doradcy może w ogromnym stopniu wpłynąć na dalsze życie kredytobiorcy. Doradca kredytowy powinien być zatem ekspertem w swojej dziedzinie, wykazywać się profesjonalizmem, doświadczeniem i ponadprzeciętną wiedzą z zakresu kredytów. Niestety, to tylko teoria. W praktyce, doradcy kredytowi przypominają bardziej sprzedawców produktów finansowych, a dla wielu z nich liczy się nie dobro klienta, a prowizja uzyskana za sprzedaż konkretnego kredytu.

System doradztwa finansowego w Polsce

Doradztwo finansowe (którego częścią są usługi związane z porównywaniem i pomocą w wyborze oferty kredytowej) od samego początku budziło w Polsce wiele kontrowersji. Powodem – według mnie – jest zasada działania firm doradczych, która opiera się bardziej o pośrednictwo w sprzedaży usług finansowych, niż faktyczną, rzetelną pomoc w wyborze najlepszego produktu.

System doradztwa finansowego od samego początku miał być u nas darmowy dla klientów. To, co miało być jego największą zaletą, paradoksalnie okazało się jednak największym problemem i doprowadziło do obniżenia jakości świadczonych usług.  W systemie tym, to instytucja sprzedająca dany produkt finansowy (w przypadku kredytów jest to bank), płaci firmom doradczym prowizję od jego sprzedaży. Wysokość tej prowizji jest jednak różna, w zależności od instytucji.

I tak na przykład, bank X może zdecydować, że przekaże firmie doradczej 10% swojego zysku z każdego kredytu, wziętego przez klienta, skierowanego do banku przez firmę. Bank Y może jednak być mniej hojny i zaproponować tylko 5%. Oczywiste jest zatem, że firma doradcza zrobi wszystko, by sprzedać kredyt banku X i zarobić na tym dwa razy więcej.

Nie samą prowizją doradca żyje…

Jako kredytobiorcy rozmawiamy jednak nie z firmą, a konkretnym człowiekiem, przedstawiającym się jako doradca finansowy. Niestety, tutaj pojawia się kolejny problem – owy doradca także zarabia przede wszystkim na prowizjach od sprzedanych produktów. W jego interesie leży zatem, abyśmy wzięli kredyt w tym banku, który zapewnia największy zysk jego firmie, a jemu samemu – największą prowizję. W efekcie wielu doradców kredytowych promuje wybrane oferty kredytowe i „wciska” je nic niepodejrzewającym kredytobiorcom, jako te najlepsze i najkorzystniejsze.

Osobny temat, który również pozostawia wiele do życzenia, to wiedza doradców finansowych, którym zwykle daleko do ekspertów z dziedziny finansów. Bardzo często zdarza się, że są to młodzi ludzie, po kilkutygodniowym szkoleniu, na którym uczono ich przede wszystkim jak sprzedać dany produkt finansowy. Osoby, które posiadają nieco większą od przeciętnej wiedzę z zakresu ekonomii, mogą to zresztą łatwo zweryfikować – wystarczy sprowadzić rozmowę na poboczny temat (związany z ekonomią), a „doradca” zwykle nie będzie miał nic ciekawego do powiedzenia…

Doradca kredytowy: skorzystać czy nie?

Oczywiście (na szczęście) nie wszyscy doradcy wpisują się w opisywany tutaj stereotyp. Z pewnością, jak w każdej branży, są ludzie lepsi i gorsi, więc przynajmniej część z nich zna się na swojej pracy i stara się faktycznie zadbać o to, żeby wybrać możliwie najlepszy z dostępnych kredytów. Pewnym miernikiem jakości firm doradczych jest ich pozycja na rynku – można założyć, że rzetelnych porad udzielają te firmy, które mają najwięcej klientów, a więc odpowiednio Open Finance, Dom Kredytowy NOTUS i Expander.

Dopóki jednak system doradztwa finansowego w Polsce będzie wyglądał tak jak obecnie, a więc będzie polegał na pośrednictwie w sprzedaży kredytów, rachunków maklerskich czy jednostek uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych, będzie istniał problem promowania wybranych, niekoniecznie najlepszych dla klienta, ofert. Być może jego rozwiązaniem byłoby wprowadzenie modelu płatnego, w którym kredytobiorca płaciłby za wyczerpującą poradę, tak jak jest to obecnie w przypadku np. porad prawniczych.

Póki co jednak, bądźmy ostrożni i pamiętajmy, że darmowe doradztwo kredytowe niekoniecznie musi oznaczać, że kredyt rzeczywiście jest wybierany „pod klienta”.

7 Comments
  1. Jestem obcokrajowcem,posiadam karte stalego pobytu(na osiedlenie sie)i umowa o prace na czas nie okreslony.Chcial bim sie dowiedz ktori bank udzieli mi kredyt gotowkowy.MOJ NR.TEL.797665051

  2. Czy doradca dorada także pracę? 🙂 wiem, wiem, to do doradcy zawodowego, ale co on może? Nie zmusi pracodawców do zatrudnienia mnie na poważnych warunkach współpracy. Po co ludzie zakładają firmę, jeśli mogą zaproponować tylko 1000 zł wypłaty? Tyle to chyba rata kredytu hipotecznego kosztuje! Jak więc młodzi mają stanąć na własne nogi i żyć na poziomie?

  3. Ja tam lubię doradców:) Zawsze można z nimi poważnie porozmaiwać. Doradzą i zrozumieją indywidulaną sytuacje klienta. Mój zawsze się pyta, czy udało mi się juz otrzymać awans;) On sam nie jest super bogaty, po prostu uczciwe pracuje. Nie rezygnujcie z tej usługi, zwłaszcza jeśli doradca ma wiedzę, nie tylko ze szkolenia!

  4. Marcinie jestem w bardzo podobnej sytuacji, jak Ty. Szukałam pracy bardzo długo, ale znalazłam taką, na którą zasługiwałam. Nie doradził mi jej doradca;) Na kredyt jeszcze się nie zdecydowałam. Szukam najpierw informacji na ich temat i staram się oszczędzić. Nie wyobrażam sobie ani życia za kredyt ani tarapatów finansowych. Na pewno Tobie też się uda. Nie zadręczaj się takimi pytania, bo nawet najlepszy socjogol na nie odpowie. Pracodawcy po prostu się różnią, jedni doceniają inni nie.

  5. Jak doradcy zaczną mieć jakąś klasę, to bardzo chętnie skorzystam z ich usług. Dzwonić do klienta o 22, to już jest niepoważne! Nie wspomnę o “wyciaganiu” numerów telefonów. Niby skąd taki doradca zna stan moich oszczędności! Więcej klasy, a będziecie mieli zadowolonych ( a nie przestraszonych!) klientów!

  6. Ale skoro doradcom cały czas płaci się od ilości sprzedanych kredytów…To jest niepoważne i tworzy niepoważny stosunek do pracy. Oni mają pomagać! A nie “wpuszczać nas w maliny”. Niestety tak to wygląda i zdecydowana większość doradzonych klientów jest źle doradzonych. Nie bierze się pod uwagę absolutnie tego, że klient może kłamać we wniosku lub nie odróżniać kwot brutto od netto ( poważnie!). Większość klientów też nie dopuszcza do siebie tego, że może stracić pracę, a doradca akurat ( skoro jest taki profesjonalny!) powinien.

  7. Właśnie straciłem moją pierwszą pracę,i oczywiście następnej znaleźć nie mogę, mimo naprawdę intensywnych poszukiwań. Zadzwoniłem do mojego doradcy kredytowego i co? “Nie znajdzie Pan pracy w ciagu miesiąca”? Na jakim on świecie żyje???

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *