O kredyt coraz trudniej!

Problemy gospodarcze Stanów Zjednoczonych oraz gigantyczne zadłużenie strefy euro echem odbijają się także w Polsce. Najlepiej widać to w sektorze finansowym, a konkretnie – w sektorze bankowym. Trudno przecież nie zauważyć, że od jakiegoś czasu banki bardzo ostrożnie podchodzą do kwestii kredytów, wycofując chociażby ze swojej oferty kredyty walutowe czy popularne do niedawna kredyty bez BIK.
O ile jednak dwa wspomniane typy kredytów należą – z punktu widzenia banków – do grupy „ryzykownych” produktów, a ich wycofywanie można jeszcze zrozumieć, o tyle przeciętnemu człowiekowi trudno pojąć, dlaczego zaostrzeniu uległy również reguły udzielania kredytów gotówkowych. Niestety, wszystko wskazuje jednak na to, że w najbliższym czasie nic się na tym polu nie zmieni. A kredyt gotówkowy będzie zarezerwowany wyłącznie dla najbogatszych klientów.

Kredyty przyczyną kryzysu

Aby zrozumieć dlaczego tak jest, musimy cofnąć się w czasie do roku 2008, czyli do początku ostatniego kryzysu finansowego. Wówczas życie na kredyt osiągnęło szczyt popularności, a banki pożyczało pieniądze dosłownie domu popadnie. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że wiele osób kredyty w końcu przerosły, w konsekwencji czego pojawiły się pierwsze problemy z ich spłacaniem. Potem wszystko potoczyło się jak lawina – banki nie otrzymywały w terminie rat i zaczęły mieć problemy z wypłacalnością, a co za tym idzie udzielały mniej nowych kredytów. Doprowadziło to do zmniejszenia konsumpcji i początku recesji.

Powtórka z rozrywki?

Obecna trudna sytuacja na rynku kredytów jest bezpośrednim następstwem opisanych zdarzeń. Nie chodzi (na szczęście) o to, że banki ponownie mają problemy z płynnością. Rzecz w tym, że banki wyciągnęły wnioski z przeszłości i starają się zawczasu unikać kłopotów.
Efektem tego wszystkiego jest wzmożona ostrożność, która odbija się w głównym stopniu, na nas, kredytobiorcach. Chociażby w postaci tego, że o szybkich kredytach, które 5 lat temu były normą, możemy raczej zapomnieć. No, chyba, że możemy pochwalić się wyjątkowo korzystną historią kredytową. Problemy pojawiają się także przy zaciąganiu „normalnych” kredytów gotówkowych, szczególnie jeśli staramy się o 2 czy 3 kredyt. W takim wypadku, banki muszą podporządkować się regulacjom Rekomendacji T, która mówi m.in. o tym, że obsługa kredytów nie może przekroczyć 50% dochodów kredytobiorców.

Dobrze czy nie dobrze?

Oczywiście większość Polaków na zaostrzone reguły gry narzeka i przyjmuje je nader niechętnie. Patrząc jednak na to z drugiej strony, być może to dobrze, że ktoś wreszcie ukrócił praktyki życia na kredyt. Bo nadmierne zadłużenie na pewno nie prowadzi na dłuższą metę do niczego dobrego.
W tej sytuacji jest też jeden zwycięzca. Są nimi pożyczkodawcy, którzy na problemach banków tylko skorzystali, proponując społeczeństwu chwilówki, pożyczki na telefon czy pożyczki prywatne. Kto chce pożyczyć pieniądze bez problemu może więc to osiągnąć. Tyle, że za cenę znacznie wyższą niż do niedawna.

12 Comments
  1. Autor zapomniał o jednej bardzo istotnej informacji. Remomencdacja T nie jest aż “taka sztywna”. Wiecej, aż 75 % dochodów, mogą spłacać osoby, których pensja przekroczyła średnią krajową. I liczy się każdy dochód, także z umów zlecenie i o dzieło. Pozdrawiam redakcje.

  2. Dzięki Lena, bo się naprawdę wystraszyłam. Myślę, że to jest bardzo rozsądne zachowanie ze strony banków. Przecież skoro zarabiamy 1000 zł, to za 200 zł, nie zapłacimy czynszu i się nie wyżywimy. 500 zł jest juz kwotą realną, chociaż to też trzeba patrzeć indywidualnie na kredytobiorcę. Jedni jedzą mniej a drudzy więcej;)

  3. Będzie coraz trudniej, bo jesteśmy bardzo nieodpowiedzialni. Pożyczamy i zapominamy o terminie spłaty. Ja rozumiem, że żyjemy szybko, ale chyba można gdzieś sobie zapisać terminy płatności rat? Może też wszystkie rachunki zapłacić jednego dnia, zaraz po otrzymaniu wynagrodzenia.Ja tak robię i nie boję się windykatorów:)

  4. Kredyty na bank trzeba ukrucić! Nie można dawać wszystkim, bo potem ludzie myślą, że im się należy, bo mają konto w banku. Pożyczyć można komuś, kto na pewno spłaci i nie będzie miał dziwnych pomysłow. Na przykład jeden miesiąc zapłaci, a w drugim stwierdzi, że ważniejszy był wyjazd na Teneryfę. Kredyty nie są po to aby żyć za nie:)

  5. Mój wujek wszystko kupił na kredyt, a cała rodzina mu zazdrości. Czy za zazdrość jest uzasadniona? Ja bym jednak chciał korzystać z kredytów tylko wtedy, kiedy rzeczywiście mi potrzebne. On akurat prowadzi biznes, ale przecież biznes też może upaść. Zabezpiecznie w postaci nieruchomości, ceny chyba spadają?

  6. Wcale nie trudniej, tylko ludzie się mniej starają. Ja bym chciała pracować na etat i dorabiać, dodatkowo. Mam małe dziecko, ale to by mi nie przeszkodziło w realizacji mojego planu. Wiem, że dzięki temu każdy kredyt gotówkowy byłby dla mnie dostępne. Mieszkanie mam, to kredyt hipoteczny odpada, ale taki mniejszy?

    1. Jedni się starają inni nie;) Jedni wychodzą z założenia, że pieniądze muszą być, a oni wcale nie muszą pracować.Czy w takim kraju kiedykolwiek nastąpi rozwój gospodarczy? Szczerze wątpię! Pracować musimy wszyscy i to bardzo dużo!

    2. Mylisz się Gosia, nawet jak zaczniesz zarabiać, to nie będzie łatwo. Pensje są bardzo niskie, a ceny? To na pewno wiesz. Masz mieszkanie to super, ale trzeba je utrzymać, a na początek urządzić. Ja wiem, ze jak się nie ma pracy, to każda praca ucieszy, ale nie każda da gwarancje otrzymania kredytu. Bank może na przykład uznać, że masz bardzo wysokie koszty utrzymania, bo masz już dziecko, i co wtedy?

  7. O kredyt coraz trudniej? A może o pracę! Zajmijcie się bardziej poważnymi tematami! Najpierw znajdzie ludziom pracę, a potem proponujcie kredyty, bo nikt rozsądny nie weźmie tych bez zaświadczeń. Ludzie potrzebują stabilizacji, nie mydlenia oczu!

    1. No o pracę trudniej niż o kredyt;) Teraz kredyt łatwiej dostać niż stałe zatrudnienie. Większość moich koleżanek jest bez pracy, co jest bardzo smutne, bo nie ma innego tematu. A ja bym chciała z kimś po pracy porozmawiać, nie o pracy;)

      1. Nie ma pracy, bo sami “robimy sobie krzywdę”. Dlaczego zakładamy, że na początek powinniśmy zarobić 3000 zł? Bardzo często słyszę takie słowa z ust moich kolegów i zawsze pytam “Ale dlaczego”? Czemu stawiamy naszym potencjalnym pracodawcą tak wygórowane oczekiwania? Jeśli po prostu zaczniemy pracować, to będzie nam znacznie łatwiej “żyć”!

        1. O kredyty nawet te małe będzie coraz trudniej, jeśli w dalszym ciagu będziemy zachowywać się tak nieodpowiedzialnie. Dlaczego wtedy, kiedy tracimy pracę nie szukamy automatycznie następnej? Czemu nie bierzemy pierwszej oferty z brzegu? Słowem, dlaczego brakuje nam odpowiedzialności? Kto niby ma zapłacić za nas kredyt? Bank ma poczekać? Mi się bardzo podobają te wszystkie rekomendajce, może nauczą szacunku pożyczkobiorców do pożyczkodawców!

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *