Kredyt gotówkowy

Każdy z nas z pewnością znajdzie się kiedyś w sytuacji, w której będzie potrzebował pieniędzy. Większych pieniędzy – na rodzinne święta, egzotyczny urlop albo nowy telewizor. Niestety, zaoszczędzenie kilku tysięcy złotych w dzisiejszych czasach jest niezmiernie trudne, zaś jeszcze trudniejsza może okazać się rezygnacja ze swoich marzeń. Rozwiązanie jest tylko jedno – pieniądze trzeba będzie pożyczyć. W takiej sytuacji najlepiej sprawdza się kredyt gotówkowy.
Kredyt gotówkowy to produkt bankowy stworzony właśnie po to, by finansować „drobne” wydatki. Najczęściej jest to krótkoterminowy (na kilka-kilkanaście miesięcy) lub średnioterminowy (na kilka lat) kredyt na dowolny cel. Jego kwota może być bardzo różna – od 2 czy 3 tysięcy złotych do nawet kilkuset tysięcy.

Kredyt gotówkowy to jeden z najpopularniejszych kredytów w Polsce, stąd też spotkać go można w zasadzie w każdym banku. Nie oznacza to wcale, że wybór kredytu gotówkowego jest prosty. Wręcz przeciwnie – różnorodność ofert jest ogromna, a ponadto, jak to w świecie finansów bywa, na kredytobiorcę czeka również masa kruczków, haczyków i… dylematów.

Właśnie dlatego prezentujemy krótki przewodnik, który – mamy nadzieję – pozwoli choć w pewnym stopniu odpowiedzieć na pytanie „Jak wybrać kredyt gotówkowy?”. Zaznaczamy przy tym, że pytanie to sprowadza się w praktyce do tego, co zrobić by nasz kredyt gotówkowy był możliwie tani. Bo przecież o to głównie w tym wszystkim chodzi…

Oprocentowanie oprocentowaniu nie równe, czyli ile faktycznie kosztuje kredyt gotówkowy?

obliczenia kredytu gotówkowego

Największym kosztem każdego kredytu gotówkowego jest jego oprocentowanie, które decyduje o wysokości odsetek od kredytu, które trzeba będzie oddać bankowi. To wydaje się jasne. Mniej jasne jest natomiast to, jak należy rozumieć termin „oprocentowanie”. Okazuje się bowiem, że oprocentowanie oprocentowaniu wcale nie jest równe!

Oglądając telewizję bardzo łatwo natknąć się na reklamy kredytów gotówkowych, których oprocentowanie wynosi 9, 10 czy 12 procent w skali roku. Słowem – tanio. Niestety, tylko w teorii. W praktyce okazuje się, że kredyt gotówkowy „z reklamy” jest dużo droższy. Dlaczego tak się dzieje?

W reklamach banki podają oprocentowanie nominalne kredytu, które determinuje wysokość odsetek. Nie ma ono nic wspólnego z oprocentowaniem rzeczywistym, które określa faktyczny koszt kredytu gotówkowego, po uwzględnieniu wszystkich dodatkowych opłat i prowizji. Podstawowym błędem przy porównywanie ofert kredytów jest właśnie podejmowanie decyzji na podstawie oprocentowania nominalnego. Zapamiętajmy raz na zawsze: wybierając kredyt gotówkowy zwracajmy uwagę na oprocentowanie rzeczywiste, które jest określone stopą RRSO (Rzeczywistą Roczną Stopą Oprocentowania)! Właśnie ten wskaźnik powie nam ile rzeczywiście będzie kosztował nas kredyt gotówkowy w skali roku.

Nie tylko odsetki!

Całe to „zamieszanie” wokół oprocentowania bierze się stąd, że odsetki – choć są najpoważniejszym kosztem kredytu gotówkowego z jakim przyjdzie nam się zmierzyć – nie są wcale jedynym kosztem tegoż kredytu. Prócz nich, kredytobiorca prawdopodobnie będzie musiał zapłacić także:

  • Opłaty przygotowawcze (wstępne, manipulacyjne) – znane również jako „opłaty za złożenie wniosku”. Większość banków już z nich zrezygnowała, ale w niektórych wciąż występują i kosztują nas 50 – 100 złotych. Płatne jednorazowo, ale niezależnie od tego, czy bank przyzna nam kredyt.
  • Prowizję za udzielenie kredytu – prowizja dla banku za to, że przyznał nam kredyt. Jej wysokość jest określona procentowo i wynosi do 5% przyznaje kwoty kredytu gotówkowego (np. przy kredycie na 10 000 złotych – do 500 złotych).
  • Koszty ubezpieczenia – ubezpieczenie kredytu od śmierci kredytobiorcy, utraty pracy, choroby, itd. W zależności od pakietu ubezpieczeń, ich koszt waha się w granicach od 0,1 do 0,7% kwoty kredytu miesięcznie (np. przy kredycie na 10 000 złotych – do 70 złotych miesięcznie). Koszty ubezpieczeń są zwykle doliczane do miesięcznej raty.

Z ubezpieczeniem czy nie?

Przy tym ostatnim koszcie warto zastanowić się nieco dłużej, bo to, czy ubezpieczać kredyt gotówkowy czy też nie, jest jednym z częściej zadawanych pytań. Ale nie zawsze – niektóre banki nie dają nam wyboru i zwyczajnie nakazują ubezpieczenia kredytu gotówkowego. Załóżmy jednak, że wybór mamy – więc ubezpieczać czy nie?

Ubezpieczenie kredytu gotówkowego ma zapewnić nam „spokojny sen” – jeśli coś się stanie, nie będziemy chociaż musieli martwić się spłatą kredytu. Okazuje się jednak, że sen ten może wcale nie być taki spokojny. Bo wcale nie jest tak, że w przypadku utraty pracy, ubezpieczyciel spłaci za nas cały kredyt gotówkowy – spłaci tylko od 6 do 12 rat, a to i tak tylko wtedy, gdy zostaliśmy zwolnieni, a nie np. rozwiązaliśmy umowę za porozumieniem stron.

Druga sprawa to fakt, że ubezpieczenie jest zwyczajnie drogie. Pomimo, że banki często obniżają oprocentowanie kredytu gotówkowego tym, którzy go ubezpieczyli, koszty samego ubezpieczenia są czasem wyższe niż „obniżka”. Nie dajmy się zatem nabrać na to, że ubezpieczając kredyt gotówkowy otrzymamy w nagrodę niższą ratę! Wcale nie musi tak być – i dlatego warto sprawdzić to jeszcze przed podpisaniem umowy.

Uwaga: promocja!

Ubezpieczeniowa „promocja” to zresztą nie jedyny przykład, w którym bank próbuje nam  „wcisnąć” coś, co będzie dla nas tylko pozornie tańsze. Biorąc kredyt gotówkowy na promocje naprawdę trzeba… uważać!

Klasycznym przykładem może tu być oferta kredytu gotówkowego „z oprocentowaniem 8% w skali roku”. Na pierwszy rzut oka wygląda to nadzwyczaj atrakcyjnie, jednak po podpisaniu umowy może się okazać, że na przykład „oprocentowanie promocyjne obowiązuje tylko przez pierwsze 3 miesiące spłaty kredytu. W pozostałym okresie wynosi ono 16%”. Jeśli kredyt gotówkowy wydaje się nam podejrzanie tani, zawsze warto to zatem sprawdzić.

Co oprócz kosztów?

Rzecz jasna wybór kredytu gotówkowego nie sprowadza się wyłącznie do porównania kredytów pod kątem kosztów i „wyłapania” wszystkich haczyków. Dla niektórych osób istotne mogą być inne czynniki – wygoda spłaty kredytu, szybkość otrzymania środków czy… nazwa banku, w którym kredyt bierzemy.

Przy okazji – poszukiwanie kredytu gotówkowego ZAWSZE należy rozpocząć od banku (lub banków), w którym mamy rachunek osobisty, kartę kredytową czy lokatę. Wiele banków oferuje bowiem swoim klientom lepsze warunki kredytu. Ewentualnie przy okazji zaciągania kredytu gotówkowego można założyć konto czy lokatę, co może przynieść podobny efekt.

Wracając do wygody  – dobry kredyt gotówkowy powinien być także wygodny. Dobrze, by można było samodzielnie ustalić dzień spłaty kredytu, formalności były ograniczone do minimum, a decyzja kredytowa trwała nie dłużej niż kilka dni. Przydatnymi opcjami mogą okazać się także wakacje kredytowe (zawieszenie spłaty kredytu na jakiś czas) lub możliwość wcześniejszej spłaty kredytu bez żadnych opłat. W niektórych sytuacjach może mieć to ogromne znaczenie. Warto zadać sobie pytanie, czy czasem nie jest tak w naszym przypadku i – jeśli jest – poszukać banku, który oferuje to, czego dokładnie chcemy.

Zawsze powinniśmy także rozważyć alternatywy. Taką alternatywą dla kredytu gotówkowego może być na przykład:

  1. Szybka pożyczka – jeżeli pieniędzy potrzebujemy naprawdę ekspresowo, a  cena nie gra dla nas większej roli
  2. Karta kredytowa – jeśli nie chcemy brać na siebie kolejnego zobowiązania bo np. mamy problemy z zapamiętaniem terminów spłat poszczególnych kredytów i pożyczek
  3. Limit kredytowy na koncie – jeżeli jesteśmy stałym klientem banku i taki limit otrzymamy (trudno go dostać, ale jest to gra warta świeczki – limit jest niskooprocentowany)

Pytaj, czytaj, negocjuj

Na koniec ostatnia rada: walczmy o swoje. To banki istnieją dla klientów, nie zaś odwrotnie. Nie bójmy się więc pytać o poszczególne warunki kredytu czy też negocjować (!), jeśli uważamy, że zaproponowana oferta mogłaby być lepsza. Przede wszystkim zaś dokładnie przeczytajmy umowę kredytu gotówkowego, sprawdźmy ile rzeczywiście będzie nas kosztował (RRSO) i jak będzie wyglądać jego spłata. Powodzenia!

7 Comments
  1. Kredyty gotówkowe są bardzo drogie! Jeśli nie będziemy negocjować, to zawsze będziemy stratni. Także polecam wizytę w banku w którym mamy konto, jako pierwszą. W innych bankach nawet nie przystąpimy do negocjaccji, chyba że posiadamy wysokie oszczędności. Wtedy możemy zaproponować ich przeniesie. Tylko czy gotówka jest nam potrzebna, jak mamy takie oszczędności?

    1. Ja akurat uważam, że kredyty są bardzo tanie. Porównajmy oferty naszych banków z bankami zagranicznymi. Tak, tak. Oni mają wyższe zarobki, ale? Jednak tam oprocentowanie jest wyższe. Nasze przy bardzo zaciętych negocjacjach, jest uczciwe;)

      1. Lepszym rozwiązaniem niż kredyt gotówkowy jest karta kredytowa – przynajmniej dla młodego człowieka. Kto dzisiaj pamięta o terminowej spłacie? Ja spłacam zadłużenie jednorazowo i nie martwię się, o comiesięczne raty. To przy moim stylu życia byłoby bardzo utrudnione!

        1. Karta kredytowa jest świetnym rozwiązaniem dla tych, którzy dysponują naprawdę dużym budżetem. Na przykład młodzi biznesmani;) Oni żyją trochę inaczej, niż pozostała część młodego pokolenia:) Ja akurat nie mogę sobie pozwolić na kartę kredytową bo bym szybko wpadła w wir zakupowy i kto by potem oddał?

          1. Bo Wy byście chcieli kredyty na 1-2%, to nie jest możliwe! Bank i jego pracownicy muszą zarabiać. Tak samo, jako Wy. Wy też nie chcecie pracować za minimum. O co więc chodzi? Przecież nikt nie zmusza do zaciągania kredytów. Za drogie, to nie bierzcie, a nie potem rozpisujecie się na forum.

  2. Wcale nie mamy na myśli tego, że kredyty gotówkowe są za drogie. Nie podoba się nam -klientom, ukrywanie kosztów. Codziennie się z tym spotykamy w czasie zakupów, dlaczego jeszcze w banku? Banki powinny być uczciwe wobec swoich klientów,my mamy zdobywać ich zaufanie, a one nasze? Moje tracą poprzez te wszystkie wymyślne kampanie reklamowe, głównie skierowane do młodych.

  3. Banki nastawiły się na młodych klientów, to prawda. Zauważcie, że nawet, jak teraz mówi się cały czas o oszczędzaniu, to kieruje się tę ofertę do młodych. Dlaczego nie do trochę starszej grupy klientów? Co oni już nie mają po co oszczędzać? Oszczędzać możemy zawsze. Mam nadzieje, że nikt z okazji świąt nie zaciagnął kredytu;)

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *