Jaki kredyt hipoteczny wybrać?

Podjęcie decyzji o zaciągnięciu kredytu hipotecznego to jedna z najważniejszych decyzji finansowych, jakie możemy podjąć w całym naszym życiu. Kredyt w wysokości kilkuset tysięcy złotych to na tyle poważne zobowiązanie, że koniecznie trzeba dobrze się zastanowić jaki bank wybrać, na jaką formę kredytu się zdecydować i odpowiedzieć sobie na szereg innych pytań. Jakich? Zapraszamy do lektury!

PLN czy CHF, równe czy malejące…?

Biorąc kredyt hipoteczny, należy przede wszystkim zdać sobie sprawę, jaki kredyt nas interesuje. Abstrahując od jego wysokości (czyli kwoty, jaką chcemy pożyczyć), kluczowe dla kredytobiorców są dwie sprawy: waluta kredytu oraz rodzaj rat.

O kredytach walutowych napisano już setki artykułów, a mimo to, na pytanie „kredyt w złotówkach czy w walucie?” nadal nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Co więc możemy powiedzieć w tej sprawie? Jeżeli należysz do osób, które nie lubią niespodzianek, niespodziewanych zwrotów akcji i nadmiernego ryzyka oraz nie mają „żyłki hazardzisty” – wybierz kredyt w PLN. Odsetki będą większe, ale za to raty będą jasno określone. Jeżeli natomiast lubisz ryzyko i adrenalinę, zdecyduj się na kredyt we frankach czy euro. Bądź jednak gotowy, że decyzja ta to początek wielkiej gry. Gry o to, by zapłacić jak najmniej, w ciągle zmieniających się warunkach. Ta opcja jest (albo powinna być) przeznaczona dla tych, którzy mają ponadprzeciętną wiedzę o kredytach, ekonomii czy gospodarce.

Drugą istotną sprawą jest wybór pomiędzy ratami równymi a ratami malejącymi. Tańsza jest druga opcja, ale niesie ona za sobą pewną pułapkę – w początkowej, najtrudniejszej fazie spłaty kredytu (gdy jesteśmy świeżo po przeprowadzce i co chwila pojawiają się dodatkowe koszty/problemy), otrzymujemy dodatkowy balast w postaci wyższych rat. Decydując się na malejące raty, trzeba być na to gotowym… lub wybrać raty równe.

W poszukiwaniu ukrytych opłat i mile widzianych dodatków

Umowę kredytową warto także sprawdzić pod kątem opłat i prowizji, które przyjdzie nam zapłacić. I to nie tylko teraz, ale także w przyszłości. Większość banków oferuje coraz większą część usług za darmo, ale mimo to warto sprawdzić np. czy będziemy mogli bez problemu wcześniej spłacić kredyt lub przewalutować go bez żadnych dodatkowych kosztów. Ciekawym tematem są także ubezpieczenia kredytów hipotecznych, które bardzo często są zupełnie nieopłacalne, a mimo to wymagane przez banki.

Po sprawdzeniu kosztów, czas na coś znacznie milszego, czyli wszelkiego rodzaju dodatki, które banki stosują, by przyciągnąć klienta. Najpopularniejszym są tzw. „wakacje kredytowe”, czyli możliwość zawieszenie spłaty kredytu na okres X miesięcy. Dobrze, by nasza oferta kredytu hipotecznego uwzględniała ten „bonus” – nigdy nie wiadomo, co może zdarzyć się w przyszłości.

Kruczki, sztuczki, negocjacje i doradcy

Na kredytach hipotecznych zarabiają banki, dlatego też banki zrobią niemalże wszystko, by pozyskać nowych klientów. W miarę rozsądku, warto ten fakt wykorzystać i nie bać się negocjować warunków swojej umowy kredytowej.

Oczywiście, bank nie będzie rozmawiał ze wszystkimi. Szanse mają tutaj przede wszystkim „dobrzy” klienci, a więc osoby dobrze zarabiające, posiadające bardzo dobrą historię kredytową czy brak innych zobowiązań. Jeżeli nie należymy do tej elitarnej grupy, możemy choć trochę polepszyć swój wizerunek w oczach banku, np. biorąc kredyt razem z ojcem/teściem/bratem lub… wykazując dodatkowy dochód. Nie chodzi tu oczywiście o żadne lewe papiery, a o umowy-zlecenia czy umowy o dzieło – prace, których warto się podjąć przed staraniem się o kredyt hipoteczny, by poprawić swój wizerunek jako kredytobiorcy.

Na koniec słów kilka o doradcach kredytowych. Skorzystanie z ich usług jest darmowe, a do ich zadań należy np. porównanie ofert banków, pomoc w zbieraniu dokumentów, a coraz częściej także negocjacje z bankiem w imieniu klienta. Głupio byłoby z tej darmowej pomocy nie skorzystać…

2 Comments
  1. Jak ja się cieszę, że nie musiałem brać kredytu mieszkaniowego, hipotecznego. Rodzice umożliwili mi mieszkanie w ich połowie domu, a strych sam aranżowałem. Sporo to kosztowało, ale dużo nad tym pracowałem. OK w firmie taty, ale co złego jest w rodzinnych interesach? W innych krajach to jest normalne, a u Nas? Zaraz już ludzie mówią, “ten to się ustawił”, zazdrość? To też otwórz firmę dla swoich dzieci!

    1. Tylko, że nie każdy ma duży dom rodzinny! Takie komentarze są nie na miejscu, bo tu chodzi o to, aby podjąć mądrą decyzje. Ci, którzy nie muszą jej podejmować, nie powonni się wypowiadać. Chyba, że chcą pomóc! I nikt tu nikomu niczego nie zazdrości!

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *