Jak działa Biuro Informacji Kredytowej?

Kredyty bez BIK, Pożyczki bez BIK, zdolność kredytowa w BIK… wszędzie ten BIK. Już to świadczy o tym, że Biuro Informacji Kredytowej odgrywa ważną rolę w polskim systemie finansowym. I faktycznie tak jest, bo bez tego narzędzia, banki miały by nie lada problem z oceną wiarygodności swoich klientów.
Tym bardziej dziwić może to, że przeciętny Polak uważa BIK, za instytucję niepotrzebną i często obwinia ją o całe zło tego świata. Wynika to oczywiście z niewiedzy – wielu kredytobiorców jest święcie przekonanych, że Biuro Informacji Kredytowej „szpieguje” ich, udostępnia ich prywatne dane bankom i Bóg wie co jeszcze. Prawda jest oczywiście zupełnie inna.

Biuro Informacji Kredytowej od kuchni

Co więc naprawdę robi BIK? Mówiąc najprościej, gromadzi informację o kredytach zaciąganych przez Polaków w różnych bankach i o tym jak przebiega spłata tych kredytów. Co istotne, BIK wcale nie zbiera tych informacji – przesyłają je same banki w momencie udzielenia kredytu. Od tej pory są one dostępne dla wszystkich innych „graczy” sektora bankowego.
Biuro Informacji Kredytowej monitoruje klientów banków aż do chwili spłacenia przez nich swoich zobowiązań. Wyjątkiem jest sytuacja, w której spłata następuje z opóźnieniem. W takiej sytuacji BIK przechowuje dane klientów jeszcze przez 5 lat po spłaceniu przez nich kredytu (12 lat dla celów statystycznych). Oczywiście nie chodzi tutaj o opóźnienia rzędu kilku dni – by trafić do BIK na dłużej, wymagana jest przynajmniej 60 – dniowy poślizg w zapłacie raty.

Czarna lista BIK nie istnieje!

Popularnym i często modnym mitem powtarzanym jest w społeczeństwie jest mit o tym, że BIK tworzy „czarne listy” klientów. Trafienie na taką listę skutkuje tym, że żaden bank nigdzie i nigdy nie udzieli tej osobie kredytu. Rzecz jasna, coś takiego nie istnieje i nigdy nie istniało.
Co więcej, zdecydowana większość danych, które znajdują się w Biurze Informacji Kredytowej to dane jak najbardziej pozytywne! Biuro monitoruje przecież wszystkie kredyty, a tylko niewielka część z nich jest spłacana nieterminowo.
A to, że do BIK trafiają też dłużnicy, którzy faktycznie mogą mieć potem niższą ocenę zdolności kredytowej? Moim zdaniem to dobrze – zarówno dla tych dłużników (którzy nie mogą dalej się zadłużać) jak i dla całego polskiego systemy bankowego, który jest dzięki BIK dużo zdrowszy.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *